„Botoks” czyli … ryj se zrób.

cinema-strip-64074__340„Co mam zrobić, żeby on  mnie przeleciał” pyta zniszczona przez życie kobieta. „Ryj se zrób” odpowiada jej rozmówczyni. Ta krótka wymiana zdań , to tylko jedna, jak na film „Botoks” bardzo delikatna kwestia, spośród wszystkich, wypowiadanych przez grono bohaterów  filmu.

Wulgarny, brutalny, okropny, niesmaczny, prostacki, makabryczny, idiotyczny, przyprawiający o mdłości… to słowa- epitety , które wypowiadają widzowie wychodzący z kina po obejrzeniu „Botoksu” Patryka Vegi.

Mimo tego na „Botoks”, w pierwszy weekend wejścia filmu na ekrany polskich kin, waliły tłumy. Może kinomani pamiętali pierwszy film Vegi czyli „Pitbula”, a może po prostu ludzie potrzebują takich filmów. Dziś zachowania ludzkie są zdecydowanie bardziej wyostrzone. Język, którym rozmawiamy zadziwiająco szybko „bogaci się” o wulgaryzmy. Słowo „zajebisty” używane jest przez wykształcone gwiazdy telewizyjne. Może więc potrzebujemy filmu, w którym ratowniczka medyczna mówi „nie będę tego palca szukać, chuj,  ma cztery to mu wystarczy”. A ordynator szpitala zwraca się do swojej lekarki „nie podoba się, to wypierdalaj”.

Vega opowiada historię czterech lekarek pracujących w jednym szpitalu. W szpitalu dzieją się rzeczy straszne. Aborcje dokonywane są po czasie, panuje ogólna znieczulica, bezwzględność, wyrachowanie, króluje łapówkarstwo, w innych scenach pojawia się seks z psem, auto z denatką i różne podobne „cudeńka”.  Koncern farmaceutyczny produkuje bezwartościowe leki, a lekarze wystawiają fałszywe ekspertyzy.

Sceny aborcji, porodów, bezczeszczenia zwłok są makabryczne, krew  niemal wylewa się z ekranu. A wszystko okraszone językiem, którym twórcy filmy wyraźnie się rozkoszują.

„Kurwa, dostał w pierdol, zajebali mu komórkę, leży bez kontaktu”. To dominujący język tego filmu. Bywalcy kin twierdzą, że „Botoks” pobił rekord świata w ilości wyemitowanych przekleństw. Co kilka sekund z ekranu leci w kierunku  widza  kolejny wyraz na ch.. czy k…

A jak o rekordach świata mowa, to ponoć padł, w tym filmie, jeszcze jeden. Otóż w telewizyjnym programie „Kuba Wojewódzki”  prowadzący pyta zaproszoną do programu Mariettę Żukowską, śliczną nota bene aktorkę, która gra w filmie jedną głównych ról. „Podobno pobiłaś, w filmie , rekord świata w siusianiu na odległość do umywalki”.  Rzeczywiście jest w filmie taka scena, która  kończy się urwaniem umywalki wraz z siusiająca do niej lekarką. Pani Marietta stwierdziła że scena była po prostu wzięta z życia.

A zaraz potem znów cała seria makabresek. Krew, ludzkie wnętrzności, martwe płody, okropność za okropnością.

Przeciągane w nieskończoność makabryczne sceny działają na widza niezwykle sugestywnie. Ktoś obok, na widowni , rzucił przez zaciśnięte zęby „nie, nie wytrzymam”, wstał i wyszedł. Starsza pani z innego rzędu opuściła salę na wyraźnie miękkich nogach. Parę innych osób także przesuwało się  do wyjścia. Ktoś opuścił głowę nie mogąc patrzeć na ekranowy „artyzm”. Ale za chwilę z ekranu pada jakiś żarcik, uliczny slang, ironiczna zagadka, na przykład  „czym się różni koncern farmaceutyczny od mafii” , „tym, że mafia ma mniej pieniędzy”, i już wybuchają salwy śmiechu. Dramat i komedia wzajemnie się przenikają? W „Botoksie” lepiej to nazwać brutalnością i prostactwem!

Surrealistyczny, paranoiczny taniec ratowników medycznych w lesie, przypominający taniec chocholi  jest być może symbolem nicości, beznadziejności i czegoś tak jeszcze…

Opinie internetowe mieszają film z błotem. „Ten film to szczyt reżyserskiej patologii”. „Szkodliwa dla społeczeństwa i krzywdząca dla wszystkich zawodów medycznych bajeczka”. „Worek wypchany wszystkim co najgorsze”. –oto kilka opinii spośród setek podobnych.

Znajdujemy też ciekawą odpowiedź dlaczego na „Botoks” walą tłumy. „to nie filmy stały się lepsze, to społeczeństwo stało się głupsze”.

Są też oczekiwania: „czekam aż Vega zrobi film o księgowych”!!!

Generalnie film Patryka Vegi spotyka się z powszechną krytyką. Ale mamy świadomość, że są także skrajnie odmienne opinie.  Przecież inni mogą dostrzec w „Botoksie” historię silnych, zdecydowanych lekarek, mogą dostrzec walkę z trudnymi, życiowymi decyzjami, problemy z macierzyństwem, dylematy z własnymi wyborami.

Aktorzy są przekonani, że zagrali w dobrym filmie. Widz może obejrzeć, piękne, przekonująco grające aktorki. Obok wspomnianej już, pełnej uroku i kobiecości Marietty Żukowskiej, znakomitą i ponętną Katarzynę Warnke,  zmieniającą się jak kameleon Olgę Bołądź, czy charakterystyczną Agnieszkę Dygant. Widzimy też przedziwnie źle obsadzonego w roli Piotra Stramowskiego i całkowicie trafionego  w swoich postaciach Tomasza Oświecińskiego.

Aktorzy tak. Film nie!!! Pała w dzienniczku Panie Patryku!  Aż strach co będzie dalej!

Jan Wieteska.

Related posts