Energia odnawialna w Polsce. Konieczność czy hobby?

Pytanie jak najbardziej na czasie. Ale na początek ustalmy co to jest energia odnawialna? Zgodnie z przepisami Ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii, odnawialne źródło energii to: „odnawialne, niekopalne źródła energii obejmujące energię wiatru, energię promieniowania słonecznego, energię aerotermalną, energię geotermalną, energię hydrotermalną, hydroenergię, energię fal, prądów i pływów morskich, energię otrzymywaną z biomasy, biogazu, biogazu rolniczego oraz z biopłynów”. Przekładając mowę ustawowo-prawniczą na język zrozumiały dla każdego można powiedzieć, że odnawialne źródła energii to np. wiatr, promieniowanie słoneczne, źródła geotermalne, rzeki. A nieodnawialne to np. węgiel, gaz ziemny, ropa naftowa. I właśnie z tych nieodnawialnych źródeł energii uzyskujemy to, bez czego niemożliwe jest nasze codzienne życie. Powiem więcej: niemożliwy jest postęp technologiczny i cywilizacyjny. Czyli mowa jest o energii elektrycznej, potocznie zwanej prądem.
Gdzie nie spojrzeć tam mamy do czynienia z energią elektryczną. Wszystkie urządzenia domowe są na prąd – kuchenki, czajniki, mikrofalówki, żelazka itp. Oświetlenie ulic, tramwaje, trolejbusy, pociągi, komputery, komórki, a i huty, kopalnie, stocznie, rafinerie bez prądu staną w miejscu. A prąd w Polsce w ok. 90 proc. wytwarzany jest w elektrowniach konwencjonalnych opalanych węglem kamiennym i brunatnym. Reszta jest produkowana ze źródeł OZE czyli głównie przez farmy wiatrowe, panele fotowoltaiczne i elektrownie wodne. Ze zobowiązań przyjętych przez Polskę, m.in. z tzw. pakietu klimatycznego, wynika że do 2020 r. będziemy musieli doprowadzić do 15 proc. udziału OZE w zużyciu energii. Jest to podyktowane głównie założeniem ochrony środowiska, które jest mocno zanieczyszczane przez elektrownie, elektrociepłownie i ciepłownie spalające węgiel. Alternatywą mają być przyjazne środowisku źródła OZE. Chcąc zwiększyć udział tych źródeł w bilansie produkcji energii elektrycznej w kraju, z uwagi na wysokie koszty, konieczne stało się stworzenie finansowych systemów wsparcia w inwestycje związane z OZE. I np. prawo energetyczne nakłada na przedsiębiorstwa energetyczne dystrybuujące energię elektryczną, po pierwsze: obowiązek zakupu energii wytwarzanej z odnawialnych źródeł energii; i po drugie: po zdecydowanie wyższej cenie niż tej produkowanej w elektrowniach konwencjonalnych. Z tej formy korzystają głównie duże farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. Innym mechanizmem wsparcia są różne programy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Np. program „Prosument” (prosument jest zlepkiem dwóch słów: producent i konsument czyli ten, który równocześnie produkuje i konsumuje, w tym przypadku energię elektryczną) adresowany jest do tych, którzy chcą zakupić i zamontować u siebie mikroinstalacje odnawialnych źródeł energii do produkcji energii elektrycznej lub ciepła. Z programu w formie dotacji i preferencyjnych kredytów mogą m.in. korzystać spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe oraz osoby fizyczne. Wizja produkcji prądu na własne potrzeby, a przy sprzyjających warunkach pogodowych sprzedaży jej do sieci i zarobku jest kusząca. Ale nie to jest najważniejsze. Wspieranie OZE podyktowane jest dwoma czynnikami: dbałością o mocne zanieczyszczone środowisko, w którym żyjemy oraz wyczerpywanie się nieodnawialnych źródeł energii.
Dynamiczny rozwój energetyki odnawialnej, w tym przede wszystkim wiatrowej i słonecznej, rozpoczął się z początkiem XXI wieku. Ten proces najlepiej ilustrują dane. Np. moc elektrowni wiatrowych wybudowanych do 2000 roku wynosiła 18 GW, a do 2014 wzrosła do 370 GW. W 2014 roku największym producentem energii elektrycznej z elektrowni wiatrowych były USA (184 TWh), Chiny (158 TWh), Niemcy (56 TWh) i Hiszpania (52 TWh). W Polsce w 2014 roku energia wiatru dostarczyła 7,7 TWh, czyli 4,8% zapotrzebowania na energię elektryczną.
Energię wiatru zamieniamy na prąd. Natomiast energię słoneczną wykorzystujemy na dwa sposoby: poprzez ogniwa fotowoltaiczne uzyskujemy energię elektryczną, a instalacja solarna daje nam ciepło i ciepłą wodę użytkową.
Wykorzystanie energii wiatru i Słońca wiąże się z kosztownymi inwestycjami początkowymi np. w wiatraki i panele słoneczne, ale ma tę zaletę, że później nie wydajemy ani grosza na paliwo, jedynie na konserwację urządzeń. Dlatego sam koszt produkcji energii elektrycznej z OZE jest stabilny i niski. Niestety bardzo wysokie są koszty samych urządzeń i zależny od pogody stopień ich wykorzystania. Jednak z roku na rok, wraz z rozwojem nowych technologii i większej skali produkcji, turbiny wiatrowe i zestawy słoneczne są coraz tańsze. I dzięki temu produkcja energii elektrycznej przez te urządzenia też jest niższa. Mankamentem i dodatkowym kosztem obciążającym produkcję energii elektrycznej z OZE jest konieczność zabezpieczenia w całym systemie elektroenergetycznym mocy na wypadek złej pogody tj. braku wiatru i energii słonecznej. Wyobraźmy sobie taką sytuację: niebo zachmurzone, pada lekki deszcz i nie ma wiatru. A my musimy mieć w domach prąd, biura trzeba oświetlić itp. Wówczas uruchamiane są rezerwy w postaci klasycznych elektrowni węglowych lub gazowych, bądź systemy magazynowania energii takie jak elektrownie szczytowo-pompowe.
A jak my przeciętni Kowalscy, zamieszkujący w wielkim blokowisku, bez możliwości zainstalowania OZE w swoim M możemy przyczynić się do poprawy i ochrony otaczającej nas przyrody? Może zacznijmy od działań najprostszych i nie wymagających inwestycji. Np. wyłączając zbędne oświetlenie lub inne urządzenia domowe, gotując tyle wody w czajniku ile jest nam potrzebne (po co gotować cały czajnik, kiedy będziemy parzyć jedną szklankę herbaty?). Niby nic, ale kiedy wyobrazimy sobie efekt skali? Np. na Ursynowie codziennie zapala się kilkadziesiąt tysięcy mniej żarówek, kilka tysięcy litrów wody niepotrzebnie nie zamienia się we wrzątek… A nasze rachunki za prąd maleją.

KKS

 

 

Related posts