MORD NIECH SIĘ MORDEM ODCISKA.

Borys Godunow” w „Polskim”

Kulminacyjna scena spektaklu: Car na tronie, nieruchomy, zastygły z twarzą pełną zgryzoty. Maleńka postać carewicza Dymitra snuje się przed tronem jak niemożliwa do pozbycia się myśl. To sen czy jawa? Dawny mord wgryza się w sumienie starca. Nagle tron się wywraca, postać cara osuwa się, upada, bez sił i bez ruchu leży u podnóża tronu. Władza, wszechpotężna władza spadła z piedestału! Mord zatoczył koło.
Legenda głosi, że wiele lat wcześniej Godunow zawołał wróżów i zapytał ich, co go czeka w przyszłości. Co mogli odpowiedzieć wróżowie potężnemu Panu. Jak to pochlebcy odpowiedzieli, że czeka go korona, lecz dodali jeszcze coś, choć bardzo zatrwożeni, że będzie panował tylko przez 7 lat! I wtedy Godunow, z najwyższą radością miał uściskać wróżów i zawołać: „choćby i 7 dni, byle tylko panować”.
Aleksander Puszkin opowiada o niewielkim fragmencie historii Rosji zwanym „Wielką Smutą”. To początek XVII wieku. Puszkin z wielką pasją i poetycką chciwością zagłębił się w te dramatyczne dla Rosji dzieje. Pracę nad dramatem relacjonował swojemu najbliższemu przyjacielowi Piotrowi Wiaziemskiemu: „Na razie, mój drogi, zamierzyłem się na taki literacki wyczyn, że mnie za to wycałujesz. Tragedia romantyczna!” A gdy skończył napisał do przyjaciela „Tragedia skończona, odczytałem ją na głos, sam dla siebie, klaskałem w ręce i krzyczałem : zuch Puszkin, zuch sukinsyn”. Był rok 1825.
Co tak zachwyciło Puszkina? Fascynacja dziejami jednego z najbardziej dramatycznych okresów w historii Rosji! „Wielka Smuta” kilkanaście lat dziejów. Ale to dzieje 6 carów: Fiodora I, Borysa Godunowa, Fiodora II, Dymitra I Samozwańca, Wasyla Szujskiego i Michała Romanowa. To okres kiedy wygasa dynastia Rurykowiczów a dynastia Romanowów jeszcze nie doszła do tronu. Borys Godunow, władca niezwykły, zaczął od zwykłego dworzanina aż w końcu został carem!
Spektakl, jeden z najdroższych jakie powstały w polskich teatrach, jest pełen pięknych, symbolicznych scen rozgrywanych w zaskakująco szybko zmieniającej się scenografii. Także pięknej i także symbolicznej.
Oto rozmowa cara z synem: umierający ojciec daje wskazówki synowi jak ma rządzić. Młodzieniec jest roztrzęsiony, reaguje niemal histerycznie, zdaje się być kompletnie niegotowy do spełniania roli wielkiego władcy. A ojciec spokojny, opanowany, świadom powagi sytuacji.
Oto wielka scena koronacji: pompatyczna, wzniosła, niemal boska choć także koturnowa i smutna bo trochę pogrzebowa.
Oto przejmująca scena uwięzionej rodziny cara: postacie zarysowane w oknie, zastygłe, przerażone, świadome swojego tragicznego losu.
Czy wreszcie sceny z tłumem: widać jego siłę ale jednocześnie widać jak daje się łatwo manipulować. Tak, władza to potrafi robić.
Ale ludzie władzy mają też chwile słabości. Oto monolog Godunowa: „władzę posiadłem najwyższą, już 6 rok panuję w spokojności lecz szczęścia brak mej duszy. I wszystko mierzi, w głowie aż się mąci i widma migotają w oczach… i uciec bym rad…. Dokądże? Okropność! Tak, nędzny, kto ma sumienie nieczyste.”
I jeszcze Car Samozwaniec. Polscy panowie przywożą takiego osobnika, twierdząc, że to właśnie on jest prawowitym carskim potomkiem i jemu należy się carski tron. Tak się stało. Kawałek polskiej historii, fragment naszej potęgi! A czy jesteśmy z niej dumni, czy może nie jesteśmy!? W tej historii znaczącą rolę odegrała Polka Maryna Mniszech. To ona była pierwszą carycą, koronowaną żoną cara. Puszkin nazwał ją wyniosłą, dumną Polką. Postać tragiczna, nie dowiadujemy się co się z nią stało, jak zginęła czy umarła. W rosyjskiej literaturze przedstawiana jako furiatka, która uwiodła rzekomego carewicza Dymitra, cara Samozwańca. A w polskiej literaturze idealizowana jako symbol triumfu Polski nad Rosją!
Teatr nas przyzwyczaił, że ma być albo o miłości albo o władzy. „Borys Godunow” to spektakl o władzy. Twórcy przedkładają widzom przepięknie skonstruowane sceny , okraszone niezwykłą, błyskotliwą scenografią. Dzięki tej scenografii widz czuje się niemal uczestnikiem akcji , wszystko jest na dotyk, na wyciągnięcie ręki. Jesteśmy w tłumie ludzi , którzy tłoczą się przed siedzibą cara, pod murami Kremla, dotykamy władzy, najczęściej okrutnej. A czy szukamy w „Borysie Godunowie” miłości? Kto tu kogo pokochał? Ojciec syna, Bojarowie kniaginie, chłop chłopkę…. Samozwaniec Marynę. Ach, co tam! I tak spektakl dał sobie radę . Jest poruszający.
A na koniec oddajmy głos twórcy spektaklu, Peterowi Steinowi. Słynny reżyser mówi: „Aby zajmować się w teatrze przeszłością, trzeba być mimo wszystko otwartym na współczesność. …. Nie idzie o to, aby stale rozmawiać o polityce. Idzie o coś prostszego. O to, żeby przyglądać się ludziom, którzy nas otaczają, „obwąchiwać” ich i to, co się wokół dzieje.”
Idziemy za radą Steina. Często wydaje nam się, że znamy ludzi, którzy nas otaczają. Dziś okazuje się, że nie zawsze tak nie jest. Ci co wyglądali na przyzwoitych wcale przyzwoitymi nie są. Pamiętajmy, trzeba ich „obwąchiwać”. Inaczej może być „Wielka Smuta” !
Jan Wieteska

Related posts